23 marca 1944 roku do Vinchiaturo przyjechał gen. Oliver Leese, dowódca 8 Armii brytyjskiej. To właśnie wtedy gen. Władysław Anders usłyszał, że 2 Korpus Polski ma otrzymać najtrudniejsze zadanie w planowanej ofensywie alianckiej: zdobycie wzgórz Monte Cassino, a potem Piedimonte.

Trzy bitwy o Monte Cassino

Generał Władysław Anders - dowódca 2 Korpusu Polskiego

Gen. Władysław Anders usłyszał, że wobec niepowodzeń dotychczasowych natarć alianckich pod Cassino i trudnego położenia wojsk na przyczółku Anzio zapadła decyzja o wielkiej ofensywie na froncie włoskim. W ramach tego planu 8 Armia miała przełamać linię Gustawa i linię Hitlera, a dla 2 Korpusu Polskiego przewidziano najtrudniejsze zadanie: zdobycie wzgórz Monte Cassino, a następnie Piedimonte.

Kiedy gen. Leese przekazywał tę wiadomość, za aliantami były już dwie ciężkie bitwy o Monte Cassino, a trzecia właśnie dobiegała końca. W przewodniku Monte Cassino i okolice przypominam ich ramy czasowe: pierwsza trwała od 12 stycznia do 12 lutego 1944 roku, druga od 15 do 18 lutego, a trzecia od 15 do 26 marca. Polskie natarcie miało więc wejść w miejsce, które wcześniej kosztowało już aliantów ogromny wysiłek i wielkie straty.

Była to dla mnie chwila doniosła

Gen. Anders dobrze wiedział, co oznacza ta decyzja.. Tak to przedstawił w swoich wspomnieniach:

Była to dla mnie chwila doniosła. Rozumiałem całą trudność przyszłego zadania Korpusu. Rozumiał ją także i nie ukrywał gen. Leese. Zaciekłość walk w mieście Cassino i na wzgórzu klasztornym były już wówczas dobrze znane. Mimo że klasztor Monte Cassino był bombardowany, mimo że oddziały i czołgi sojusznicze dochodziły przejściowo na sąsiednie wzgórza, mimo że z miasta Cassino zostały tylko gruzy, Niemcy utrzymali ten punkt oporu i nadal zamykali drogę do Rzymu. Zdawałem sobie jednak sprawę, że Korpus i na innym odcinku miałby duże straty. Natomiast wykonanie tego zadania, ze względu na rozgłos jaki Monte Cassino zyskało wówczas w świecie, mogło mieć duże znaczenie dla sprawy polskiej.

W. Anders, Bez ostatniego rozdziału

NA 012588, IWM. Generał Anders żegna gen. Leese'a w Campobasso
Źródło: IWM (NA 12588), Foto: Jim Christie.

Na zdjęciu obok: Uśmiechnięty generał Władysław Anders, dowódca 2 Korpusu Polskiego, salutujący odjeżdżającemu generałowi Oliverowi Leese’owi spod kwatery głównej 3 Dywizji Strzelców Karpackich w Agnone, 4 marca 1944 roku. Brygadier Eric Frith, brytyjski oficer łącznikowy przy 2 Korpusie, stoi trzeci od lewej za samochodem, a obok niego znajduje się generał Bolesław Duch, dowódca 3 DSK.

Dlaczego generał Anders podjął się proponowanego zadania

Po krótkim namyśle gen. Anders oświadczył gen. Leese’owi, że podejmuje się tego trudnego zadania.

Dlaczego?

Po pierwsze, gen. Anders wiedział, że 2 Korpus i tak nie uniknie ciężkich walk. Nie zakładał, że można dostać na tym froncie zadanie łatwe i bezkrwawe. Skoro polskie wojsko miało wejść do wielkiej ofensywy, musiało liczyć się z wysoką ceną.

Po drugie, widział w tej walce znaczenie większe niż tylko wojskowe. Po Teheranie sprawa polska znalazła się w bardzo trudnym położeniu. W przewodniku przypominam, jak mocno odczuwano w 2 Korpusie skutki ustaleń dotyczących wschodnich ziem Rzeczypospolitej.

Po trzecie, Anders pisał wprost, że powodzenie pod Monte Cassino mogło mieć „duże znaczenie dla sprawy polskiej”. Mogło być odpowiedzią na propagandę sowiecką, mogło przypomnieć aliantom o polskim wysiłku zbrojnym, mogło też podtrzymać ducha walczącego Kraju.

Decyzja zapadła

W Vinchiaturo 23 marca 1944 roku nie rozstrzygał się jeszcze przebieg czwartej bitwy o Monte Cassino. Nie był znany jeszcze dzień i godzina natarcia, ani rozpisane zadania poszczególnych dywizji. Rozstrzygnęło się coś bardzo ważnego: że to właśnie 2 Korpus Polski podejmie kolejną próbę zdobycia wzgórza Monte Cassino i Piedimonte.

Gen. Anders zgodził się, wiedząc, jak wielkie niesie to ryzyko. Przyjął tę odpowiedzialność, bo uważał, że polski żołnierz musi wykonać swoje zadanie, a sprawa polska znów musi wybrzmieć mocno i wyraźnie.


Zamów przewodnik – poznaj Monte Cassino i okolice

Zobacz również:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *